Hean: peeling cukrowy do ciała (limonka, żeń-szeń)

by - poniedziałek, czerwca 15, 2015

Cześć! Dziś coś innego niż paznokcie. ;) Mój pierwszy kosmetyk firmy HEAN. W dodatku do ciała. Peeling cukrowy...czy jestem zadowolona z zakupu?


Moimi pierwszymi peelingami do ciała były te od Joanna Naturia. Wcześniej zdarzyło mi się kilka razy peelingować kawą, ale ja sama jej akurat nie pijam. ;)
Ten konkretny kupiłam na jakiejś promocji w Rossmannie jakiś czas temu. Stwierdziłam , że duża butla za ok. 8 zł (chyba, bo już nie pamiętam) to raczej dobry wydatek.


W domu zakochałam się w zapachu! <3 Oczywiście, że musiałam otworzyć i powąchać. :D Nie byłabym sobą, a w sklepie tego nie robiłam. 
Pstryknęłam zakrętką i wokół mnie rozszedł się przepiękny cukrowo-orzeźwiający zapach! Raj dla mnie! <3 Limonka w połączeniu z żeń-szeniem i cukrem stworzyła zapach który mnie obezwładnił. Bardzo gustuje w takich zapachach. :D
I powiem wam, że w pewnym momencie nawet miałam ochotę na spróbowanie tego kosmetyku. :D


Dobrze, o zapachu już napisałam, ale w końcu nie tylko dla niego kupuje się kosmetyki pielęgnacyjne do ciała. ;) Zwłaszcza peelingi. :D

Według producenta (uwielbiam te słowa ;)) jest to CUKROWY PEELING UJĘDRNIAJĄCY, który ma za zadanie: odświeżać i wygładzać skórę, złuszczać zrogowaciałe warstwy naskórka, oczyszczać pory, poprawiać jędrność i elastyczność skóry. Szał ciał!
Preparat zawiera mieszankę cukru i złuszczających drobinek. Limonka ma odświeżyć i stonizować skórę. Wyciąg z żeń-szenia stymuluje odnowę naskórka, odżywia a także przeciwdziała starzeniu się skóry. Jest także wyciąg z bluszczu (brrr xD), który pomaga modelować sylwetkę i usuwa toksyny ze skóry. D-panthenol (znany, a jakże) nawilża, zapobiega podrażnieniom i nadaje skórze miękkość.
No cud, miód. Czegóż nam więcej potrzeba?
Ach, tak tego aby rzeczywiście działał. ;)


Po pierwsze używam peelingu nakładając go na rękawicę z Rossmanna, taką do masażu i złuszczania pod prysznicem (te cienkie, za kilka złotych od FYB). Czasem dodam odrobinę jakiegoś żelu pod prysznic aby lepiej się pieniło. ;) Ale tylko odrobinę.


Peeling wraz z rękawicą świetnie oczyszcza skórę. Brud aż z nas spływa. ;) Nieco też nam wygładza i ujędrnia ciało choć cellulit nadal mam (muszę w końcu mój kubeczek Cellu Blue zacząć używać bo tak mi schodzi z dnia na dzień... ;)). 
Zdecydowanie złuszcza naskórek, zwłaszcza gdy się nieco opalimy (pierwszy raz nowego roku) i zaczyna nam schodzić skóra. :D 
Czy oczyszcza pory? Pewnie tak, choć tych na ciele nie mam tak widocznych jak tych na twarzy. ;)
Nie czuć też ściągnięcia czy szorstkości skóry. Jest fajnie nawilżona nawet przed użyciem balsamu/olejku. 


Tuba jest wygodna, nawet pod prysznicem i nie nastręcza problemów gdy próbujemy wydobyć produkt podczas pluskania się w wodzie...znaczy się podczas stania pod prysznicem i śpiewania zmyślonych piosenek. ;)


Kosmetyk ma postać gęstej żelowej mazi. Limonkowy, nieco żarówiasty kolor w połączeniu z zapachem zdecydowanie orzeźwia. ;) Drobinki nie rozpuszczają się tak szybko, za co wielki plus bo możemy trochę się popeelingować i pomasować. ;)


Czy produkt pozwala nam nieco "schudnąć" jak wskazuje nazwa "slim no limit"? Myślę, że przy odpowiedniej diecie (z tym mam problem bo nie znoszę wielu produktów i nie mogę ich jeść), aktywności fizycznej i częstych peelingach ciało rzeczywiście nabierze bardziej slim-figury. ;)
Oczywiście nie sam kosmetyk zdziała od razu cuda. Czasem trzeba też zużyć ze dwa opakowania aby było widać efekty. I ważna jest systematyczność.


Ach tak, peeling jest bardzo wydajny. ;) Jest aż 200 ml kosmetyku. Jest też fioletowa i niebieska wersja. Ostatnio w Naturze dorwałam tę i fioletową po 5,99 zł za sztukę, a całą gazetkę znajdziecie TUTAJ. Trwa też promocja -40% na kosmetyki kolorowe z szaf makijażowych. :D Ja coś kupiłam, bo się na to czaiłam tylko czekałam na obniżkę. ;) Pokażę niebawem. :)


Peeling oceniam bardzo dobrze, ponieważ mi służy a w dodatku zapach przyprawia mnie o...okay, nie napiszę tego. ;)

Znacie, lubicie? :)
Wpadnijcie tez wieczorkiem, coś się szykuje. :D


You May Also Like

11 komentarze

Etykiety

Azja i Ja (13) B. loves plates (77) Beauty BigBang (6) Beauty Net Korea (2) biżuteria (6) Born Pretty Store (193) cienie do brwi (1) cienie do powiek (22) demakijaż (7) digital art (2) DIY (3) domowe sposoby pielęgnacji (1) fotografia (3) gadżety (16) gadżety do manicure (28) halloween (7) jasne podkłady (4) kolorówka (27) korean makeup (1) koreański makijaż (1) koreańskie kosmetyki (6) kosmetyczna bitwa (4) kosmetyczny bubel (3) kosmetyki (7) kosmetyki azjatyckie (9) kosmetyki do brwi (5) kosmetyki do ciała (7) kosmetyki do makijażu (27) kosmetyki do pielęgnacji (14) kosmetyki do twarzy (29) kosmetyki do włosów (13) kosmetyki eko (1) kosmetyki kolorowe (21) kosmetyki nawilżające (1) kosmetyki oczyszczające (5) lakiery hybrydowe (38) lifestyle (4) make up (51) makijaż (2) manicure (392) manicure hybrydowy (73) Meet Beauty (6) mini-recenzje (22) minirecenzje (4) nail art (294) nail design (41) nail stamping (12) nail tutorial (3) nailart (10) nails tutorial (5) naturalna pielęgnacja (4) opinia (55) oświetlenie zdjęć (1) perfumy (4) pędzle do makijażu (14) pielęgnacja (4) pielęgnacja ciała (2) pielęgnacja dłoni i paznokci (3) pielęgnacja okolic oczu (1) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja twarzy (25) pielęgnacja ust (1) pielęgnacja włosów (12) plan pielęgnacji twarzy (2) pyłki do paznokci (21) recenzja (311) recenzja zbiorcza (15) relacja ze spotkania (8) spotkania blogerów (6) spotkanie blogerek (7) stamping (155) stemplowanie (36) step-by-step (8) stylizacja (7) swatche (156) szczotki do włosów (2) tło do zdjęć (2) tutorial (9) tutorial nails (1) włosy (16) woski (4)