Bodetko Lash, czyli rośnijcie i wywijajcie się rzęsy moje!

by - środa, grudnia 30, 2015

Nigdy nie narzekałam jakoś bardzo na swoje rzęsy. No może troszeczkę...bardzo troszeczkę. ;) Zawsze były dla mnie zbyt jasne i zbyt proste. Ich długość i objętość nawet mnie zadowalała, ale to że były takie proste potrafiło doprowadzić mnie do szewskiej pasji. Po użyciu zalotki podkręcone były góra dwie-trzy godziny. Mało. Kiedy firma Bodetko Lash skontaktowała się ze mną w sprawie współpracy zgodziłam się chcąc się przekonać jakie będę miała później rzęsy. Minęły już cztery miesiące od stosowania odżywki, więc czas na pełną recenzję. Jeśli Was ciekawi to możecie przeczytać o tym co zauważyłam po 45 dniach od stosowania. Tamten post znajdziecie TUTAJ.


O odżywkach tego typu krążą różne opinie. Oczywiście warto zauważyć, że każdy jest inny i na każdego inaczej dany produkt zadziała. U jednych sprawdzi się rewelacyjnie, u drugich okaże się klapą. Jak było w moim przypadku?


Bardzo podoba mi się design produktu. Zarówno pudełeczko jak i sama odżywka wyglądają minimalistycznie, ale z klasą. Czerń i złoto to idealne połączenie, które zawsze wygląda ze sobą dobrze. Opakowanie samej odżywki przypomina kałamarz eyelinera i w sumie właśnie taki jest. Jak eyeliner, tylko przezroczysty i nie do wykonywania kresek, a do poprawiania wyglądu rzęs.


Pędzelek jest średniej długości, ale idealnie wyprofilowany. Nie za cienki i nie za gruby. Bardzo dobrze maluje się nim linię rzęs. Co ważne, nie wolno używać zbyt dużej ilości produktu. Bo wtedy nam to zaszkodzi a nie pomoże. I nie może wlać nam się do oka. Z tego co się orientuję, niektórzy nie przestrzegali tych zasad (nie mówię o konkretnej odżywce ale ogólnie) i później różnie bywało.

Odżywka do rzęs Bodetko Lash. Długie i gęste rzęsy.Produkt przebadany dermatologicznie.
Sposób użycia: odżywkę stosować wieczorem, umyć twarz następnie zaaplikować odżywkę wzdłuż powieki, przeciągając aplikatorem po rzęsach przy ich nasadzie.
Uwaga: może wystąpić chwilowe uczucie pieczenia bądź swędzenia. W przypadku wystąpienia niepożądanych objawów skonsultuj się z lekarzem.

Skład (INCI)
Aqua - wodaEuphrasia Officinailis Extract - ekstrakt ze świetlika, ma działanie przeciwzapalne, przeciwalergiczne i przeciwbakteryjne (znacie żele pod oczy i na powieki od Flos-Lek? - znajdziecie w nim ten ekstrakt). Łagodny ekstrakt stosowany do pielęgnacji delikatnych okolic oczu.Sodium Chloride - chlorek sodu. Jest kondycjonerem. Substancja wypełniająca. Może podrażniać, ale nie musi.Trifluoromethyl Dechloro Ethylprostenolamide - jest to BIMATOPROST. Syntetyczny prostamid zbliżony pod względem budowy do prostaglandyny, naturalnego hormonu, regulującego procesy fizjologiczne w organizmie, występującego we wszystkich tkankach oraz płynach ustrojowych o bardzo dużej aktywności biologicznej (źródło).Alcohol Denat - konserwant i rozpuszczalnik.Benzalkonium Chloride - substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem). Wpływa na właściwości aplikacyjne emulsji (np. krem, balsam) nadając przy stosowaniu efekt jedwabistości.


Trzeba pamiętać przy stosowaniu tego typu produktów, że nie powinno się ich stosować non stop. Przerwy są wskazane. W końcu oczy są bardzo wrażliwe. Nawet olejując rzęsy olejkiem rycynowym musimy robić przerwy. 


Na początku stosowania odżywki zaraz po jej aplikacji odczuwałam delikatne swędzenie, które zniknęło po tygodniu stosowania. I to dosłownie przez chwilę, może minutę. 
Nie zauważyłam też żadnego zaczerwienienia skóry, a jeśli już po tylko po zbyt mocnym tarciu wacikiem przy demakijażu, czyli jeszcze przed aplikacją produktu. :p


W ciągu tych czterech miesięcy moje rzęsy się wydłużyły i podkręciły. Czasami (czyli często) zahaczam nimi o szkła okularów. Efekt podkręcenia nie jest spektakularny, ale dla mnie bardzo zauważalny. A gdy użyję zalotki to moje rzęsy są podkręcone aż do zmywania makijażu. Co wcześniej było nie do wykonania.


Momentami rzęsy dziwnie rosły, niektóre pojedyncze włoski rosły trochę w nie swoją stronę, ale widzę, że się to stabilizuje. Jeśli dojrzycie jakąś rzęsę, która wystaje mi spoza linii to nie wina odżywki. Od zawsze jakaś jedna mi wyrastała poza obrębem nasady i dopóki nie wypadła zawsze mnie denerwowała aż miałam ochotę wyrwać ją pęsetą. Moje rzęsy w ogóle liniami rosną, nie jako jedna linia z której wychodzą wszystkie włoski, ale z dwóch a nawet trzech. Takie rzęsy. ;) Po tatusiu. ;)


Jestem zadowolona z efektu. Nie zauważyłam wielkiego zagęszczenia, ale jak sami zobaczycie, moje rzęsy nigdy nie należały do tych rzadkich. Nie ściemniały u nasady. Nadal są "siwe", gdzie reszta ciemnieje zbliżając się do końca. Taki już ich urok. ;)
Odżywkę wykończę do końca podtrzymując efekt a później pewnie będę stosowała olejek rycynowy by utrzymać efekt na dłużej.
Wiadomo, rzęsy są włosami, też wypadają bo mają swój określony cykl życia. Przy odżywce Bodetko Lash rzęsy nadal mi wypadały, pojedynczo, tak jak wcześniej. Nie było to niepokojące, bo była to jedna-trzy rzęsy dziennie. Czytałam, że u niektórych wypadanie całkowicie się zatrzymywało. Być może dlatego tak im gęstnieją a potem po odstawieniu odżywki nagle znów wypadają? 


Zdjęcie wyżej wykonałam kilka dni wcześniej. Widać, że rzęsy żyją trochę swoim życiem, ale po zastosowaniu maskary fajnie się już układają. 
Poniżej kolaże zdjęć z różnych okresów.




Dla mnie różnica jest widoczna. Widzicie ją? Poniżej w dodatku zdjęcie z boku, gdzie widać podkręcenie bez użycia zalotki. Niestety zdjęcia przed nie mam bo mi się usunęło, ale rzęsy były tam zdecydowanie prostsze i krótsze. 



Na koniec jeszcze 4 zdjęcia z cieniami i tuszem do rzęs. Pierwsze dwa są z okresu przed odżywką, chyba z okolic kwietnia, dolne dwa zdjęcia sa sprzed kilku dni, bo z Wigilii. Widać różnicę, prawda?



Wiem, że różne opinie krążą o tego typu preparatach, ale cieszę się, że mogłam coś takiego wypróbować. To zdecydowanie ciekawy wynalazek, choć może przerażać. Ale czyż nawet krem do twarz może nam nie zaszkodzić? Wszystko może nam zaszkodzić, więc czasem nie warto wpadać w wielką paranoję. ;)

Używałyście odżywek tego typu? Co o nich sądzicie?

You May Also Like

14 komentarze

Etykiety

Azja i Ja (13) B. loves plates (77) Beauty BigBang (6) Beauty Net Korea (2) biżuteria (6) Born Pretty Store (192) cienie do brwi (1) cienie do powiek (22) demakijaż (7) digital art (2) DIY (3) domowe sposoby pielęgnacji (1) fotografia (3) gadżety (16) gadżety do manicure (28) halloween (7) jasne podkłady (4) kolorówka (27) korean makeup (1) koreański makijaż (1) koreańskie kosmetyki (6) kosmetyczna bitwa (4) kosmetyczny bubel (3) kosmetyki (7) kosmetyki azjatyckie (9) kosmetyki do brwi (5) kosmetyki do ciała (7) kosmetyki do makijażu (27) kosmetyki do pielęgnacji (14) kosmetyki do twarzy (29) kosmetyki do włosów (13) kosmetyki eko (1) kosmetyki kolorowe (21) kosmetyki nawilżające (1) kosmetyki oczyszczające (5) lakiery hybrydowe (38) lifestyle (4) make up (51) makijaż (2) manicure (392) manicure hybrydowy (70) Meet Beauty (6) mini-recenzje (22) minirecenzje (4) nail art (293) nail design (41) nail stamping (11) nail tutorial (3) nailart (10) nails tutorial (5) naturalna pielęgnacja (4) opinia (55) oświetlenie zdjęć (1) perfumy (4) pędzle do makijażu (14) pielęgnacja (4) pielęgnacja ciała (2) pielęgnacja dłoni i paznokci (3) pielęgnacja okolic oczu (1) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja twarzy (25) pielęgnacja ust (1) pielęgnacja włosów (12) plan pielęgnacji twarzy (2) pyłki do paznokci (21) recenzja (309) recenzja zbiorcza (15) relacja ze spotkania (8) spotkania blogerów (6) spotkanie blogerek (7) stamping (154) stemplowanie (35) step-by-step (8) stylizacja (7) swatche (156) szczotki do włosów (2) tło do zdjęć (2) tutorial (9) tutorial nails (1) włosy (16) woski (4)